Planowaliśmy intensywnie zwiedzać Czarnogórę, podczas naszych rodzinnych wakacji w tym kraju. Celowo zarezerwowaliśmy skromny i przystępny cenowo hotel, ponieważ nie planowaliśmy spędzać w nim dużo czasu.
Dzięki temu, że Czarnogóra nie jest dużym krajem, to mając bazę noclegową w odpowiedniej lokalizacji, można dotrzeć do najciekawszych atrakcji w mniej niż godzinę drogi samochodem. Tak wyglądało to w teorii według Google maps.
Zaplanowałam odwiedzenie kilku miejsc, jednocześnie zapewniając nam czas na niezbędny odpoczynek. Plan wyglądał następująco:
- SOBOTA: Wychodzimy z domu o 11. Lot o 12:30. Jedziemy do hotelu obok Buddy z przystankiem w Herceg Novi i może w Portonovi. (trasa z lotniska w Dubrowniku do Rajskiej Doliny: 2h 7 min wg google maps)
- NIEDZIELA: (48 min) Jezioro Szkoderskie. Jedziemy do Virpazar (dojazd 48 min). Spędzamy cały dzień w tamtej okolicy. W drodze powrotnej przystanek w Sveti Stefan na plażowanie i kolację.
- PONIEDZIALEK: Kotor (36 min), rejs po zatoce, Perest
- WTOREK: Sveti Stefan jeśli się nie uda w niedzielę (15 min), Budva zwiedzamy Stare Miasto i kolacja.
- SRODA: odpoczynek,
- CZWARTEK: jedziemy do Mostaru (4h) tam jedzonko, podziwiamy słynny most. Wracamy do Dubrownika na noc (2:20 min)
- PIĄTEK: Dubrownik – zwiedzamy stare miasto i odpoczywamy, prom na Labrum Island
- SOBOTA: spacer po Dubrowniku, około południa (12:30) kierujemy się w stronę Lotniska (25 min).

Myślę, że ten plan byłby do zrealizowania poza sezonem wakacyjnym. My przylecieliśmy do Czarnogóry pod koniec lipca. Wylądowaliśmy w Dubrowniku. Tam na lotnisku wypożyczyliśmy samochód i udaliśmy się na południe w stronę przejścia granicznego z Czarnogórą. Niestety już pierwszego dnia musieliśmy zmienić plan.
Z powodu olbrzymich korków, o których pisałam w poprzednim poście i basenu hotelowego, z którego Ignaś nie chciał wychodzić, bo złapał bakcyla nurkowania i nauki pływania, musieliśmy mocno zluzować plan zwiedzania.
Na szczęście udało nam się zobaczyć Kotor, Sveti Stefan, Jezioro Szkoderskie i plażę w Budvie.
Nie ukrywam, Czarnogóra mnie rozczarowała. Może dlatego, że miałam tak duże oczekiwania, a może dlatego, że panuje tu chaos, są okropne korki! Wokół naszego hotelu, który ma po prostu doskonałe opinie, po prostu śmierdzi i jest bardzo niechlujnie. Czarnogóra zdecydowanie nie jest gotowa na najazd turystów. Nie doświadczyłam czegoś takiego w Europie.
W drodze do starego miasta w Budvie zrezygnowaliśmy w połowie drogi z powodu korków. Dojazd z lotniska w Dubrowniku miał zająć 2h zajął prawie 10. Trasa do Kotoru 36 min wg nawigacji, w rzeczywistości zdecydowanie około 90 min.
W telegraficznym skrócie moje wrażenia z miejsc, które udało nam się odwiedzić. Bardzo subiektywne. Ktoś może powiedzieć, że to wrażenia bardzo zblazowanej Pani. Nie zaprzeczę. To po prostu moja opinia
- Sveti Stefan – ładne miejsce, ale takie żeby zobaczyć, odhaczyć, wykąpać się, odpocząć na plaży i jechać dalej
- Kotor – piękne, urokliwe miasto, otoczone górami. Bardzo zadbane. Zdecydowanie warte odwiedzenia. Piękne widoki na Zatokę Kotorską. Czy mnie zachwyciło? Raczej nie. Zachwycił to mnie Dubrownik
- Plaża Beicici – bardzo ładna krajobrazowo. Podobna do plaż na Lazurowym Wybrzeżu. Tylko latem jest potwornie zatłoczona! Co najgorsze, jest też mocno zanieczyszczona. Pety, brudne chusteczki higieniczne, nawet puszki i butelki. Smuteczek, że niektórzy wciąż nie szanują przyrody ani wspólnej przestrzeni.
- Jezioro Szkoderskie – zdecydowanie miejsce, które podoba mi się najbardziej w Czarnogórze! Przepiękne krajobrazy. Cisza, spokój, ptaki.

Czarnogóra Jezioro Szkoderskie
Według przewodnika Lonely Planet najlepszym punktem startowym do zwiedzania Jeziora Szkoderskiego po stronie Czarnogóry jest Virpazar. Malutka, urokliwa miejscowość, której życia nadają właśnie turyści, chcący popływać po największym jeziorze Bałkanów.
Faktycznie jak tylko wjechaliśmy do Virpazar, od razu zostaliśmy skierowani przez lokalnego „agenta turystycznego” na parking. Zapytał czy mamy zarezerwowany rejs. Odpowiedzieliśmy szczerze, że nie. Pan od razu pokierował nas do kumpla, który sprzedał nam ofertę „nie do odrzucenia”. Skorzystaliśmy. Za około 100 EUR za 4 osobową rodzinę popłynęliśmy w 3 godzinny rejs po tym pięknym Jeziorze.


Jeśli jesteście bardziej asertywni niż my, to możecie odrzucić pierwszą ofertę i udać się 20 m dalej, do miejsca, które przypomina malutki ryneczek. Tam znajdziecie mnóstwo straganów z ofertami rejsów, zarówno prywatnych jak i grupowych.
Możecie też zarezerwować wycieczkę z wyprzedzeniem np. przez serwis Get Your Guide, jednak w tym przypadku uważam, że będzie to zupełnie zbędne.
Po opłaceniu rejsu czekaliśmy jeszcze 15 min na zebranie się grupy, ustalenia między organizatorami i udaliśmy się na łódź.
Generalnie, rejs był bardzo przyjemny. Cisza, spokój, natura. Przepiękne widoki. Jaka miła odmiana od tej okropnej Budvy. Rejs po Jeziorze Szkoderskim to jak balsam aloesowy na zbyt opaloną skórę.
W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się na plaży. Woda w jeziorze była bardzo ciepła (może około 35 stopni). Przy plaży była też restauracja, w której można było skosztować potrawy lokalnej kuchni w tym oczywiście ryby.

Po powrocie do Virpazar możecie skusić się na obiad w jednej z restauracji w centrum miejscowości.
Jak wspominałam, najbardziej w Czarnogórze spodobało mi się Jezioro Szkoderskie. Na drugim miejscu Kotor.

Dubrownik, Chorwacja
A co najbardziej podobało mi się na tych wakacjach? – Zdecydowanie Dubrownik! Wow!
Ponieważ lecieliśmy z Dubrownika, wróciliśmy do Chorwacji wcześniej aby odwiedzić jeszcze to miasto. Wiedziałam, że jest ładne, bardzo znane, pełne turystów. Generalnie nie miałam wielkich oczekiwań. Obawiałam się, że jest przereklamowane. Jednak Dubrownik w 100% zasługuje na swoją sławę. Stare miasto jest po prostu wspaniałe. Jedno z najładniejszych jakie widziałam. Te olbrzymie tłumy są w pełni zasłużone i usprawiedliwione.
Pierwszego popołudnia udaliśmy się na spacer i kolację na starym mieście.
Drugiego dnia wybraliśmy się na 4 godzinny rejs do Blue Cave, Green Cave i na piaszczystą plażę Sunj na wyspie Lopud. Byliśmy zachwyceni.
Już planuję wakacje w Chorwacji 🙂
Sprawdź: Czarnogóra z dziećmi na własną rękę – pierwsze wrażenia. Nie popełnijcie tego błędu!

