45 rzeczy, które uwielbiam w Szwajcarii – przeczytaj, a pewnie się tu przeprowadzisz!

Trochę się poużalałam w poprzednim poście, pisząc o kwestiach, które mnie irytują w Szwajcarii. Dla przeciwwagi, dziś post o tym, co mi się tu podoba. LIsta będzie zdecydowanie dłuższa 🙂

W końcu nigdzie nie jest idealnie i nikt mnie tu siłą nie trzyma. Wspólnie z Wojtkiem podjęliśmy decyzję, że po wielu latach chcemy tu wrócić. Tym razem już jako rodzina z dwójką dzieci.

Co mi się w Szwajcarii podoba? Dlaczego warto tu zamieszka?

Początek listopada, Mont Pelerin

1. Lepsza pogoda i mnóstwo słońca – lubię Polskę i uwielbiam nasze życie w Warszawie. Jednak od października do marca miasto bardzo przypomina Gotham City. Szare, ciemne, skryte pod grubą warstwą chmur. W Szwajcarii w tym czasie często można opalić twarz leżąc na trawie w bezchmurny dzień, podziwiając piękne widoki i błękitne niebo. W tym roku listopad i grudzień nad Jeziorem Genewskim były nieco pochmurne, ale wystarczy pojechać blisko w góry, aby cieszyć się słońcem. Regularnie badam sobie poziom witaminy D i nigdy wcześniej nie był tak wysoki jak po roku spędzonym bez suplementacji w Szwajcarii.

2. Dłuższy dzień – coś pięknego. Kiedy zimą w Polsce słońce zachodzi o 15:30, w Szwajcarii dzień trwa o ponad godzinę dłużej. Ta godzina, którą możemy z dziećmi spędzić na dworze w sloneczny dzień, robi dużą różnicę. Dziś w Warszawie słońce zajdzie o 15:48, w Morges o 17:08. Jest też ciemniejsza strona tej różnicy. W Szwajcarii słońce wstaje później. Dziś o 8:15. Budzenie dzieci do szkoły, kiedy za oknem jest jeszcze ciemno, jest wbrew naturze i naprawdę utrudnia to i tak ciężkie zadanie.

3. Góry – założę się, że każdy mieszkaniec Szwajcarii w zasięgu godzinnej jazdy samochodem może dojechać w góry. W naszym przypadku wystarczy 17 min na dojazd do Arboretum w Aubonne z bardzo przyjemnymi, lekkimi szlakami. Szwajcarskie górskie krajobrazy są bajkowe. Piękne, idealne. Moje ulubione miejsce to Alpy Berneńskie z takimi miejscowościami jak Lauterbrunnen, Interlakken i Grindelwald.

Murren, Szwajcaria
Zermatt i Matterhorn w tle
First, cliff walk

4. Jeziora – były góry, to teraz jeziora. Górskie, z krystalicznie czystą wodą. Tak, w Polsce też są, ale tu mamy spacerem 5 minut do pięknej plaży nad jeziorem, a w Polsce pewnie 2h do średniej czystości kąpieliska. W ubiegłym roku rozpoczęliśmy z dziećmi sezon na kąpiele w jeziorze 1 maja, a zakończyliśmy w połowie września. Nagle wyjazdy wakacyjne do miejsc, gdzie główną atrakcją jest morze, dobra pogoda i plaża kompletnie straciły dla nas na atrakcyjności.

Wrzesień w Szwajcarii
1 maja, pierwsza kąpiel w Jeziorze Genewskim

5. Czyste powietrze – kiedy na mapie Europy Polska wyroznia się kolorem pomarańczowo-czerwonym, świadczącym o złej jakosci powietrza, w Szwajcarii można bezpiecznie oddychać pełną piersią. Ciekawe, czy wydają tu czasem ostrzeżenia dla starszych, kobiet w ciąży i małych dzieci, aby nie wychodzili z domu. Zakładam, że nie.

6. Woda – od dłuższego czasu w Polsce nie kupowaliśmy wody butelkowanej i piliśmy tylko kranówkę. Jednak patrząc na siaty zakupowe klientow w sklepie widze, ze rynek wody butelkowanej ma się doskonale. W Szwajcarii pijemy tylko kranówkę. Co więcej, na każdym kroku są fontanny i kraniki dzięki którym można napełnić własną butelkę. Nigdy nie mieliśmy tu wątpliwości czy lepiej pić wodę z kranu czy ze sklepu.

7. Położenie geograficzne – fajne jest to, że w weekend możemy pojechać na obiad, czy na krótką wycieczkę do Francji, np. do uroczego Annecy, czy Chamonix, albo do Włoch do Aosty na pizzę. Przy okazji robimy oczywiście wielkie zakupy, ponieważ po drugiej stronie granicy jest znacznie taniej. Mam takie poczucie, że ze Szwajcarii ta Europa jest bardziej dostępna.

Annecy, Francja
Chamonix

8. Górskie place zabaw – moje dzieci zdecydowanie nie mają szwajcarskiego DNA, nie uczyły się chodzić na górskim szlaku. Za każdym razem jak im mówię, że jedziemy w góry, reagują prawie tak samo jak na wiadomość o wizycie u lekarza i szczepieniu. Na szczęście w Szwajcarii sama wędrówka po górach nie jest jedyną atrakcją na szlaku. Często po drodze, albo na szczycie góry można trafić na fajny plac zabaw. Tak, idziemy w góry, będziecie musieli wchodzić pod górę, za to na szczycie czeka na was plac zabaw i restauracja w której zamówimy deser, a potem zbiegniemy na dół z górki na pazurki. To zawsze pomaga. Kilka z takich nich zasługuje na szczególną uwagę: Männlichen, Allmendhubel, Sunnegga w Zermatt z plażą i widokiem na Matterhorn, les Pleiades, Grindelwald-First.

Grindelwald- First
Männlichen

9. Weekendy – Codzienność od poniedziałku do piątku nie jest łatwiejsza niż w Polsce (patrz post o wadach Szwajcarii zwłaszcza punkty o szkole i opiece nad dziećmi), za to weekendy są wspaniałe. W Szwajcarii każdy weekend może wyglądać jak najlepsze wakacje: zimą weekend na nartach czy sankach, latem weekend na plaży, w górach. Podczas takich dwóch dni naprawę można się zregenerować. Niestety trudno po takich 2 dniach ‚wakacji’ wraca się do pracy. Raz wybraliśmy się na przedłużony weekend do Zetmatt. Wypoczęłam tam bardziej niż na tygodniowych wakacjach, a wzięłam tylko jeden dzień urlopu. W takich okolicznościach przyrody łatwo zapomnieć o codziennych obowiązkach i dać głowie odpocząć. Dojazd do pięknych miejsc zajmuje zdecydowanie mniej czasu niż w Polsce.

Każdy weekend zimą
Każdy weekend latem

10. Szwajcarskie krowy – widok czyściutkich, włochatych szwajcarskich krówek działa na mnie bardzo kojąco. Podgryzają trawkę na pięknych górskich polanach, przygrywając zawieszonymi na szyi dzwonkami. Taki pocztówkowy widok. Ciekawe, że krowy wypasane są nawet w dosyć wysokich partiach gór jak na Männlichen czy na Rochers de Naye (ponad 1800 m.n.p.m). Pewnie mleko od takich szczęśliwych krów musi być lepsze.

Männlichen
Hiking w les pleiades

11. Śmieci – podoba mi się szwajcarskie podejście do segregacji śmieci. Papier, szkło, metal, PET, odpady bio podlegają ścisłej segregacji i recyklingowi. Są osobne pojemniki na wszystkie z wymienionych powyżej materiałów. Za segregowalne śmieci się nie płaci. Płaci się tylko za pozostałe odpady „zmieszane” których nie da się przyporządkować do żadnej ze wspomnianych grup. Jak się płaci? Opłata zawarta jest w cenie worków na śmieci. Tylko w tych specjalnych workach można wyrzucać śmieci zmieszane. Proste i genialne! Ktoś mógłby powiedzieć, że można obejść system i wyrzucać śmieci w zwykłych torbach. Nie radzę, prędzej czy później ktoś może na was donieść albo was znaleźć robiąc małe śledztwo po przegrzebaniu nie pasującego do reszty worka.

12. Żywność BIO jest powszechnie dostępna. W odróżnieniu od Polski nie jest dwa razy droższa od standardowej. W Migros czy Coop nie ma sekcji z żywnością BIO, ponieważ te produkty znajdują się praktycznie na każdej półce, w każdej kategorii.

13. Parkingi – najczęściej nie ma problemu ze znalezieniem miejsca parkingowego nawet w Genewie, ponieważ jest bardzo dużo parkingów podziemnych nawet z 5-6 poziomami. Nawet wśród zabytkowej architektury nad brzegiem jeziora. Da się!

14. Kultura jazdy na drodze – na autostradzie obowiązuje ograniczenie do 120km, czasami do 100km/h. Nikt tej prędkości nie przekracza. Czasem znajdzie się jakiś wariat, który jedzie 123-124km/h, ale to rzadkość. Dzięki temu podróże samochodem są raczej bezstresowe, w odróżnieniu od Polski, gdzie na lewym pasie strach zwolnić poniżej 140, bo już jakiś frustrat siedzi na ogonie, a na prawym pasie weekendowi kierowcy jadą 80km/h. W Polsce przyjemność z podróży zaczyna sie w momencie dotarcia do miejsca docelowego. W Szwajcarii w momencie oposzczenia domu. Piekne widoki, bezstresowa jazda.

15. Podróże koleją – szwajcarskie pociągi. Szybkie, punktualne, czyste, ciche. Doskonała sieć połączeń. W godzinach szczytu bywają jednak dosyć zatłoczone. Wiele osób właśnie pociągami podróżuje codziennie do pracy, wykonując jej część również w pociągu.

Rochers de Naye, Szwajcaria

16. Demi-tarrif – pociągi w Szwajcarii są super, ale też super drogie! Dlatego warto się zaopatrzyć w half fare card, uprawniającą do 50% zniżki na komunikację miejską. Dotyczy to wszystkich form komunikacji: autobusów, pociągów, statków. Super jest to, że ma również zastosowanie w turystycznych miejscach na kolejki górskie i linowe. Dzięki temu zwiedzanie Szwajcarii jest zdecydowanie tańsze. Dzieci do 6 roku życia podróżują za darmo. Dla dzieci powyżej 6 roku, za 30 CHF rocznie można wyrobić junior card, dzięki której nawet starsze dzieci podróżują za darmo. Dzięki temu podróżując 4 osobową rodziną, płacimy tylko wartość jednego pełnego biletu.

17. Szwajcarskie sery i fondue – będąc w Szwajcarii koniecznie spróbujcie fondue, najlepiej gdzieś w górskiej restauracji

18. Wino – Szwajcarzy produkują całkiem dużo wina, jednak go nie eksportują, bo sami wszystko wypijają. Bardzo mi smakuje ich wino, do tego jest całkiem tanie. Za 5 CHF spokojnie można kupił przyzwoitą butelkę. Super jest też to, że za picie wina (czy innego alkoholu) w miejscu publicznym nie dostaniecie mandatu. To piękne, kiedy letnim popołudniem można urządzić piknik ze znajomymi na plaży.

19. Brak tłumów – atrakcji w Szwajcarii jest bardzo dużo, dzięki temu w większości miejsc nie ma też tłumów. Z pewnością nie ma ich na szlakach. Wyjątkiem są pierwsze i ostatnie dni ferii, kiedy po prostu na drogach jest bardzo tłoczno.

20. Otwarte baseny nad brzegiem jeziora – nie dość, że są fajne plaże z pięknymi widokami na góry, to jeszcze obok plaży w wielu miastach są baseny otwarte. Jest między innymi świetny basen Bellerive w Lozannie i u nas w Morges. Uwielbiamy to miejsce. Warunki są lepsze niż hotelu 5 gwiazdkowym. Brodzik, duży basen ze zjeżdżalniami, basen olimpijski, plac zabaw, 4 stoły do tenisa, ścianka wspinaczkowa, boisko do piłki plażowej i piękny wielki ogród. I to wszystko w małym miasteczku. Bilety wstępu są najczęściej tańsze niż w Polsce.

Nasz basen w Morges

21. Ścieżki rowerowe – jest ich bardzo dużo, a nawet jeśli nie ma ścieżki, to trasa rowerowa prowadzi np. pustą asfaltową drogą przez pola, lub na lokalnych drogach wyznaczony jest pas dla rowerów. W związku z tym, że w Szwajcarii bardzo przestrzega się ograniczeń prędkości, nikt nie rozpędza się samochodem jak szalony i nie boję się jeździć takim pasem dla rowerów wytyczonym na drodze. Jeśli już jeździłam do biura, to trasę z Morges to Lozanny najczęściej pokonywałam rowerem.

22. Baseny termalne – wiem, w Polsce też są, ale w Szwajcarii dojazd nie zajmuje mi 4 godzin i często znajdują się w przepięknych okolicznościach przyrody

23. Stoki narciarskie – nie jestem zapaloną narciarską. Wolę góry latem, ale skoro te góry i stoki są tak blisko, to mogę się czasem pofatygować.

24. Grille – Szwajcarzy chyba bardzo lubią grillować. W przestrzeni publicznej jest bardzo dużo miejsc, gdzie można rozpalić grilla i nawet nie trzeba go za sobą targać. Dostępne są wielkie, zamontowane na stale grille. Np. Przy plaży, albo na górskim szlaku w arboretum w Aubonne. To przepiękne miejsce na grilla!

Grillek w Aubonne
Aubonne, Szwajcaria

25. Języki – ja i Wojtek przez wiele lat uczyliśmy się kilku języków. Fajnie jest mieszkać w miejscu, gdzie możemy zrobić z nich użytek. Pracujemy po angielsku, wychodząc z domu jesteśmy zmuszeni do używania francuskiego, a w niemieckojęzycznej części Szwajcarii możemy odświeżać niemiecki. Jednak przede wszystkim chodzi o dzieci. Po roku mówią płynnie po francusku. Wg mnie to najtrudniejszy z popularnych języków i dzięki znajomości francuskiego łatwiej im będzie nauczyć się kolejnych.

26. Wielokulturowość – chłopcy otoczeni są kolegami z różnych stron świata. Pojęcie języków obcych czy państwowości przestaje być dla nich abstrakcyjne. Portugalia kojarzy im się z Christiano Ronaldo i mamą najlepszego kolegi. Włochy to ojczyzna taty Leonarda. Osłuchują się w angielskim, kiedy rodzice rozmawiają ze znajomymi. To normalne, że mimo różnic w pochodzeniu możemy znaleźć wspólny język i się dobrze razem bawić.

27. Szkoły przygotowane do przyjęcia dzieci, które w ogóle nie mówią w po francusku. Naszą największą obawą było to, jak dzieci się odnajdą w szkole i przedszkolu bez znajomości nawet jednego słowa po francusku. Byłam potwornie zestresowana i wyjeżdżaliśmy z Polski z nastawieniem, że jak dzieci będą nieszczęśliwe, to po 6 tygodniach wracamy. Dzieci są niesamowite! Fakt, Witek na początku nie był zachwycony, ale chodził do szkoły bez problemu. Szybko nawiązał nowe znajomości i zaczął mówić po francusku.

28. Zaopatrzenie szkolne – uwielbiamy nasze warszawskie przedszkole. Jest genialne! Jednak to trochę smutne, że rodzice muszą się organizować i składać na chusteczki higieniczne, papier, kredki i wszystkie atrakcje. Potem kupować całą wyprawkę do szkoły. Tu w ogóle nie musimy zawracać sobie tym głowy. Całe zaopatrzenie szkolne zapewnione jest przez szkolę.

29. Aktywne spędzanie czasu z dziećmi na dworze – jest to prostu łatwiejsze i bardzo naturalne, dzieki temu, ze jest tu cieplej, dzień jest dłuższy, jest mnóstwo zieleni i miejsc gdzie dzieci mogą się bawić i wybiegać. Mam raczej skandynawskie podejście do pogody: nie ma złej pogody, to raczej strój może być nieodpowiednio dobrany do aury. Staramy się jak najwięcej czasu spędzać na świeżym powietrzu i tu wychodzi nam to jeszcze znacznie lepiej niż w Polsce.

Les Pleiades
Morges
Szwajcaria
Na szlaku w Aubonne

30. Bajkowe widoki – nawet jeśli ktoś nie jest fanem chodzenie po górach, to trudno być obojętnym wobec tych widoków.

31. Bardzo przyjaźni ludzie – może to kwestia małego miasteczka. A może nie. Tak czy inaczej, ludzie tu są zdecydowanie bardziej przyjaźni niż w Warszawie.

32. Atrakcje dla dzieci – w Polsce też jest ich mnóstwo więc stawiam tu znak równości. Zarówno w Warszawie jak i w Szwajcarii są fajne place zabaw, sale zabaw itp.

Adventure Park
Aquatis Lozanna
Sauvebelin Lozanna

33. Ceny jedzenia w sklepie – tak, generalnie Szwajcaria jest droga. Przyjeżdżając tu na wakacje, możecie zapłakać płacąc za podstawowe produkty w sklepie. Jednak dla osoby, która tu pracuje i zarabia w lokalnej walucie żywność (oprócz mięsa i jedzenia w restauracji) naprawde nie jest droga. Ceny wiekszosci produktow sa 50% max. 2 razy droższe niż w Polsce. Często kosztują nie wiele więcej i są bardzo dobrej jakości. Jesteśmy z natury troszkę leniwi i często w Polsce robiliśmy zakupy w lokalnym sklepie osiedlowym. W Szwajcarii najbliższym nam sklepem jest oddalony o 200m supermarket Migros, gdzie wiele produktów jest nawet tańszych.

34. Więcej przerw szkolnych w trakcie roku – pisałam o tym, że nie można dziecka zabrać ze szkoły i pojechać na wakacje poza feriami. Za to na szczęście tych ferii jest zdecydowanie więcej. Letnie wakacje trwają 7 tygodni, ale potem są jeszcze 2 tygodnie ferii w październiku, przerwa świąteczna (w tym roku do 8 stycznia), tydzień ferii w lutym, 2 tygodnie w kwietniu i oczywiście jeszcze kilka pojedynczych dodatkowych dni w roku.

35. Ciekawe aktywności w szkole – Witek przynosi mnóstwo fajnych prac plastycznych ze szkoły.

36. Podejście do dzieci – podoba mi się tutejsze podejście do dzieci, w którym wspiera się ich samodzielności, szanuje je. W naszej szkole często uczeń jest obecny podczas indywidualnych spotkań z rodzicami, w myśl zasady nic o mnie beze mnie. Jest partnerem w rozmowie, ma przestrzeń żeby przekazać swoją opinię.

37. Brak szpecących reklam i bilboardów – chyba wiele osób po przekroczeniu polskiej granicy doznaje pewnego szoku, który na początku trudno wyjaśnić. Niby nic się nie zmieniło, a jest jednak jakoś tak inaczej. Lepiej, ładniej. To dlatego, że w większości państw przestrzeń publiczna nie jest zawalona billboardami z pomarańczami, schabem czy telewizorami w promocji!

38. Punkt, trochę związany z poprzednim, ale generalnie jest tu dużo czyściej niż w Polsce. Wszędzie. I na szczęście znacznie trudniej tu wejść w psią kupę na trawniku!

Aubonne
Les Pleiades

39. Odpowiedzialność społeczna – przestrzeń publiczna nie jest niczyja. Wprost przeciwnie, jest wszystkich, dlatego każdy powinien się zachowywać odpowiedzialnie. Zarówno jednostki jak i władze. Widać to np. w podejściu do kryzysu energicznego, gdzie Szwajcaria ma jasny plan jak ograniczyć zużycie energii. W codziennym życiu widzimy to na małych rzeczach, typu woda w basenie niższa o kilka stopni.

40. Stabilność i neutralność – będąc tu mam poczucie, że nie dotyka nas większość światowych problemów. Żyjemy w takim uroczym, bezpiecznym bąbelku. Odcięci od świata wysokimi górami i stabilną gospodarką. W 2022 r nabrało to jeszcze większego znaczenia.

41. Normalność – w Szwajcarii nie mam obaw, że za 5,10 czy 20 lat, kiedy moje dzieci zaczną płacić podatki i będą się usamodzielniać, to cała ta szopka się zawali jak domek z kart, albo raczej ze słomy! W Polsce najbardziej pożądanym zawodem jest chyba memiarz. Polskie realia i polityka dają tyle materiałów do robienia memów, że internet chyba tego nie wytrzyma. Przeglądając wiadomości z ojczyzny, mam wrażenie, że to jakiś koszmarny Monty Phyton! Widać to ze środka, a jeszcze bardziej z dystansu. Kiedy w czasie COVIDu dzieci w Polsce miesiącami uczyły się zdalnie, tu szkoły były otwarte. Kiedy w Polsce zamykano lasy, tu można było swobodnie pójść na hiking w góry. Jest normalnie! Nie boję się, że jakiś oszołom rozwali system edukacji od środka.

42. Zima – z białym śniegiem. Dużą ilością śniegu. Nawet jeśli nie ma go nad brzegiem jeziora, to wystarczy nieco się oddalić (kilka minut samochodem) aby zrobiło się biało.

Les Paccots
Zima w Szwajcarii

43. Lunch break – uwielbiam to, że mieszkamy tak blisko plaży, że latem w środku dnia mogę wyskoczyć nad jezioro, ogrzać się w słońcu i orzeźwić w jeziorze. Zwykła przerwa w pracy nabiera kompletnie innego wymiaru.

44. Szkoła – Witek chodzi do 3 klasy i 4 razy w tygodniu kończy o 15:40, raz o 12.Wcześniej niż w przy-przedszkolnej zerówce. Niestety za kilka miesięcy czeka go szkoła. Przeraża mnie myśl, że w polskiej szkole kończyłby zajęcia dużo wcześniej, pewnie jeszcze czasem z braku miejsc w szkole byłby system dwuzmianowy. System edukacji jest tu również bardzo dobry, specyficzny o czym pisałam w poprzednim poście, jednak bardzo dobry.

45. Nauczyciele – tu zawód nauczyciela jest szanowany. Chętnie pracują oni w szkołach publicznych. Zobaczymy jak będzie dalej, ale liczę, że nie będzie tu tak dramatycznych braków kadrowych jak w Polsce.

Morges
Les Paccots
Lauterbrunnen

Leave a Reply